Na wstępie uprzedzam, że posta tego piszę z pozycji informatycznego laika, dla którego cała nomenklatura związana ze światem cyfrowo-webowym jest totalną enigmą – więc profesjonalistów, którzy tu przez przypadek zawitali proszę o wyrozumiałość.
Po dosyć długim procesie śledzenia różnych portali, stron, blogów, poradników, forów itd., doszedłem do wniosku, że jedyne co osiągnąłem w zakresie wiedzy o wszelkich urządzeniach mobilnych to mętlik w głowie i dalej wiem, że nic nie wiem. Na jednej stronie czytam, że czytnik X jest super, na drugiej, że jest fuj, jeden doradca pisze, że ta firma jest ach i och, a inny, że szkoda zachodu. W końcu wziąłem kartkę papieru i napisałem kilka podstawowych cech, jakie musiał spełnić mój czytnik eBooków:
- Wolność – czyli obsługa zabezpieczeń firmy Adobe, bo chcę kupować książki w różnych księgarniach, które sam sobie wybiorę. Z tego też powodu zrezygnowałem (choć z bólem) z jedynego polskiego czytnika eClicto. Firma Kolporter niestety stosuje zabezpieczenia własne, ograniczając tym samym miejsce zakupu do swojej księgarni.
- Obsługa formatu EPUB – Tutaj kierowałem się artykułami Niżeja Podpisanego.
- Rozpoznawanie polskich liter – książki wydane po angielsku czytam zdecydowanie dłużej. Siłą rzeczy, skupiam się głównie na beletrystyce polskiej.
- Możliwość robienia adnotacji w czytanym tekście – kiedy czytam książkę papierową uwielbiam zaznaczać ołówkiem ciekawe fragmenty, które często cytuję na blogu. Nie wyobrażam sobie, żebym miał z tego zrezygnować podczas czytania w technologii e-ink.
Wszystkie pozostałe funkcje, jak łączność z Internetem, możliwość słuchania muzyki, WiFi, czy różne inne bajery mają dla mnie znaczenie drugorzędne, choć nie są bez znaczenia i zdaję sobie sprawę, że dla wielu mają znaczenie zasadnicze. No i wybór padł na czytnik Onyx Boox sprzedawany w Polsce przez firmę Artatech. Zanim jednak zdecydowałem się na ten czytnik, chciałem dowiedzieć się czegoś więcej na temat firmy Onyx. I tu zaskoczenie, bo strona internetowa firmy jest najoględniej rzecz ujmując dosyć uboga. Nastąpiła więc wymiana maili z polskim dystrybutorem, lektura kilku artykułów (Wyborcza, Rzeczpospolita x 2)prasowych, forów zagranicznych i polskich oraz nocna audycja radiowa w Radiu Szczecin, felieton w TVN24, filmiki na You Tube i ostatecznie zostałem przekonany do zakupu Onyxa.
Najpierw kilka zdjęć:
1. Czytnik przysyłany jest w estetycznym opakowaniu, w którym znajduje się czytnik, kabel USB, ładowarka, karta SD, rysik, pokrowiec, krótka instrukcja na pierwszy rozruch (pełna jest zapisana na karcie SD) oraz niewielka karteczka informująca o tym, żeby pierwsze uruchomienie nastąpiło poprzez przytrzymanie przycisku OK i jednoczesne włączenie urządzenia. Następuje wtedy automatyczna aktualizacja oprogramowania z zapisanego na karcie SD pliku onyx_update.
2. Po otwarciu ukazuje się czytnik w estetycznym brązowym futerale.
3. Futerał jest wykonany ze skóropodobnego tworzywa, zszytego żółtymi nićmi (w przypadku innych czytników futerały są sprzedawane jako odrębne gadżety, i to za niemałe pieniądze).
4. Przód czytnika wykonany jest z tworzywa w kolorze białym matowym, z tyłu obudowa jest z metalowa w srebrnym kolorze. W mojej ocenie wygląd jest bardzo estetyczny.
5. Pierwszy start – w dolnej części pasek postępu.
6. Polskie menu: biblioteka, karta SD, ostatnio otwierane, ustawienia, strony internetowe, system Legimi (dystrybutor elektronicznych treści na urządzenia mobilne).
7. Czytany tekst w formacie PDF, żadnych problemów z czytaniem polskich znaków.
8. Czcionka powiększona do maksymalnych rozmiarów, tym razem po angielsku.
9. Na formatach PDF i grafikach można przy pomocy rysika wykonywać notatki.
10. Po podłączeniu czytnika do laptopa, komputer widzi urządzenie jako dwa dyski zewnętrzne: Onyx i karta SD. Przenoszenie plików jest więc banalnie proste.
Nie będę tu przywoływał wszystkich danych technicznych czytnika, można się z nimi zapoznać na stronach: Artatech, Czytio.pl, Libranova i księgarni Ebookpl.com. Skoncentruję się tutaj wyłącznie na moich pierwszych wrażeniach i spostrzeżeniach z początkowych testów.
Pierwsze na co zwraca uwagę każdy nabywca to wygląd i wykonanie – uważam, że czytnik jest wykonany solidnie i estetycznie, nie mam więc żadnych zastrzeżeń. Urządzenie jest proste w obsłudze i nie wymaga specjalnych przygotowań; każdy kto używał zwykłego telefonu komórkowego lub innych mobilnych urządzeń intuicyjnie obsłuży Onyxa. Przyciski działają bez zarzutu i warto zwrócić uwagę, że znajdujący się pod ekranem okrągły panel nawigacyjny posiada 9 funkcji, bo srebrny okrąg wokół przycisku OK też służy do poruszania się po ekranie czytnika. Pliki tekstowe w formacie PDF i EPUB ładują się szybko, bez względu na pojemność pliku, przewijanie stron szybkie i bez zacinania. Przewijanie stron z grafiką nieco wolniejsze, ale w normie i też bez zacinania.
W czytanych plikach można zmieniać wielkość czcionki, a w formatach EPUB i TXT dodatkowo krój czcionki. W tych ostatnich formatach jest również większy wybór wielkości czcionek, niż w przypadku PDF. Innych formatów na razie nie wypróbowałem. Nawet przy powiększonej czcionce strony dopasowują się do szerokości ekranu, tak że tekst nie zachodzi poza jego granice. Książki otwierają się w miejscu, w którym zostały ostatnio zamknięte. Po zaznaczeniu w menu trybu SZKIC, na plikach PDF i graficznych można wykonywać rysikiem odręczne notatki (patrz: zdjęcie nr 9), ale uwaga – w przypadku plików PDF rozmiar czcionki nie może być przeskalowany. Tylko przy naturalnej wielkości czcionki (najmniejszej) można pisać rysikiem po pliku PDF, co moim zdaniem jest pewnym utrudnieniem, bo jak robić notatki na małym tekście, którego nie widać. Na razie nie ma też możliwości pisania notatek niezależnie od plików PDF i obrazków, ale na to jest fortel. Wystarczy w programie Word zapisać pustą stronę w formacie PDF, przerzucić plik do czytnika i szkicować na nim przy pomocy rysika. Jednak w najbliższym czasie będzie udostępniona aktualizacja oprogramowania, w której przewidziano również zainstalowanie odrębnego własnego notatnika.
Póki co, czytnik łączę z laptopem przez kabel USB, bo WiFi w moim komputerze szwankuje. Ale WiFi w czytniku działa, bo przy łączeniu z Internetem urządzenie najpierw wykonuje skanowanie, a później pokazuje wszystkie wykryte sieci. W moim przypadku pokazał ich kilka i wprawdzie wszystkie były od sąsiadów, ale po kliknięciu na jedną z nich nastąpiło połączenie. Po naprawieniu WiFi w komputerze będę dalej testował łączność bezprzewodową czytnika.
Czytnik jest zaopatrzony w kartę SD 2 GB, ale ja od razu zamieniłem kartę na SDHC 8 GB i urządzenie współpracuje z nią bez zarzutów. Przy zmianie karty trzeba pamiętać o skopiowaniu znajdujących się tam kilku katalogów (m.in. fonty, słownik) oraz o zaznaczeniu w menu opcji ODŁĄCZ KARTĘ SD. Dopiero wtedy można bezpiecznie wymienić kartę.
Bateria jest bardzo wydajna, załadowałem ją tydzień temu do pełna i nadal pracuje, a przecież męczę to urządzenie codziennie. Zaznaczam jednak, że nie słuchałem na nim muzyki, więc eksploatuję baterie wyłącznie czytając eBooki, robiąc adnotacje. Tak więc sprawdzają się zapowiedzi producentów, że technologia e-ink jest wyjątkowo energooszczędna.
Jedyny problem jaki mam, związany jest z brakiem doświadczenia w pracy z dotykowymi ekranami. Ciągle nie mogę wyczuć czułości ekranu i kiedy robię adnotację, przy zaznaczaniu tekstu albo wyjeżdżam rysikiem za daleko, albo za bardzo przyciskam i zaznaczam za dużo, albo przyciskam za delikatnie i adnotuję kilka wyrazów mniej niż zamierzałem. Muszę się jeszcze tego nauczyć.
Na koniec warto nadmienić o bardzo otwartym nastawieniu dystrybutora, który cierpliwie odpowiadał na moje wszystkie maile. Firma zapowiedziała już na swojej stronie Firmware 1.2, więc lada moment czytnik uzyska nowe funkcje i udoskonalenia. Dla mnie jest to bardzo ważne, bo jak wspomniałem na wstępie, w świecie cyfrowym jestem kompletnym dyletantem, więc możliwość konsultowania różnych kwestii, z którymi nie potrafię sam sobie poradzić, jest w moim przypadku niezbędna. Dobry kontakt ze sprzedawcą był więc jednym z czynników, który przekonał mnie do zakupu.
I jeszcze jedna wskazówka, przed przeniesieniem eKsiążek na czytnik, trzeba otworzyć własne konto na stronie Adobe i dopiero po tej rejestracji następuje autoryzacja czytnika. Bez tego czytnik nie będzie otwierał plików. Można się również zarejestrować na stronie systemu Legimi, z którym czytnik współpracuje i otrzymywać zamówione treści prasowe oraz ściągać książki nie objęte ochroną praw autorskich ze strony Wolne Lektury.
Podsumowując ten przydługi post, jestem zadowolony ze swojego czytnika i gdybym miał ponownie dokonać wyboru, też wybrałbym Onyxa, bo jak do tej pory w pełni spełnia on moje oczekiwania. Zakupiłem już kilka pierwszych pozycji książkowych na Virtualo i czytam. I chociaż elektroniczna książka nigdy nie zastąpi uroku papierowego pierwowzoru, to względy praktyczne są tu nie do podważenia.
Na koniec wielkie brawa dla wydawnictwa WAB, które jako jedno z pierwszych wydawców udostępnia swoje książki w formie elektronicznej niemal we wszystkich polskich księgarniach internetowych specjalizujących się w eBookach. Z niecierpliwością czekam na wydane przez WAB elektroniczne wersje biografii Mozarta, Bacha, Beethovena, które w formie papierowej są diabelnie drogie. Mam nadzieję, że inni wydawcy złamią swoje opory i pójdą tą sama drogą co WAB.
P.S. Przepraszam za złą jakość zdjęć.

Świetna recenzja, a o takiej marce (czytniku), to przyznam że nawet nie slyszałem :-)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa notka. Dotąd byłam baaardzo sceptycznie nastawiona do tej nowości, trochę więc skruszyłeś mur moich wątpliwości.
OdpowiedzUsuńDobrze, że się podzieliłeś swiją pracą, bo się mocno naszukałeś. Mam takie same wymagania jak ty więc wnioski godne uwagi.:))
OdpowiedzUsuńCoraz bardziej mnie zaczynają owe czytniki intrygować. Na pewno sobie takiego nie kupię, ale chyba powoli przestaję być ich przeciwniczką.
OdpowiedzUsuńMam czytnik od kilku godzin i przyznam że mam problem z tym o czym piszesz, na dodatek nie bardzo rozumiem jak zautoryzować czytnik z adobe? Konto mam, takie rejestracyjne ale co dalej z tym fantem nie bardzo rozumiem. Liczyłabym na jakąś bardzo prostą odpowiedź :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Najpierw ściągnij na kompa program Adobe digital editions ze strony http://www.adobe.com/products/digitaleditions/ albo ze strony księgarni Virtualo: http://virtualo.pl/_/ksiazka_online/f1/?go=help#buying, później podłącz do komputera czytnik i uruchom program. Ja tak zrobiłem i autoryzacja nastąpiła automatycznie. Pojawił się komunikat, że dokonano autoryzacji i od razu mogłem czytać eBooki.
OdpowiedzUsuńMam czytnik od ... wigilii.Bałam się że urządzenie nie spełni oczekiwań i zostanę przy papierowych książkach... niestety (dla papierowych wydań) połknęłam bakcyla Przeczytałam już 4 książeczki. I uważam że urządzenie jest rewelacyjne i z potencjałem. Zgadzam się ze wszystkimi uwagami i spostrzeżeniami autora. W ebooxie jedyne do czego mam zastrzeżenia to ... sposób zaznaczania tekstu rysikiem przy robieniu adnotacji bądź tłumaczeniu przy użyciu słownika. Trzeba się namęczyć by trafić w słowo, bądź zaznaczyć odpowiedni fragment. Mam nadzieję że da się to skorygować
OdpowiedzUsuńKoryguje poprzedni wpis. Trzeba dokładnie skonfigurować rysik w zakładce ustawienia. Wtedy działą bez zarzutu i zaznaczenie słowa do tłumaczenia nie jest męczące. nadal zadowolona :D 10 knigów za mną.
OdpowiedzUsuń>Anonimowy - A gdzie kupujesz eBooki?
OdpowiedzUsuńWitam
OdpowiedzUsuńMam też chetne na ten model ale mam pytanie
Jak on czyta pliki nie pdf czyli na txt lub podobne chodzi mi o polskie czcionki
Prosze o informacje również czy moge tworzyc swoj folder i wrzucac do niego następne foldery a tam pliki
pozdrawiam Adam
Jak do tej pory nie miałem żadnych problemów z polskimi znakami. Ze strony internetowej www.wolnelektury.pl ściągnąłem książki w formacie txt (kodowanie znaków UTF-8)i wszystko jest OK.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o tworzenie własnych katalogów - po podłączeniu czytnika do komputera, system windows rozpoznaje czytnik jako dwa dyski zewnętrzne (dysk Boox i dysk-karta pamięci), na których można tworzyć katalogi i przechowywać pliki.
Więcej szczegółów znajdziesz na wskazanych w poście stronach firm sprzedających czytnik.
Dziekuje za odpowiedź
OdpowiedzUsuńjeszce jedno mi się nasuwa czy notatki czy tez dopiski można robic na innych plikach niż na pdf i czy jak je zrobie to taki dokument moge przenieść na PC i np. wydrukować czy tez notatki zostaja zapisane oddzielnie
Pozdrawiam Adam
Z tego co wiem, notatki można robić na plikach PDF i plikach graficznych. Niestety nie wiem, czy takie notatki można przenieść na PCeta, po twoim pytaniu próbowałem to zrobić, ale po podłączeniu czytnika do komputera, z pozycji Windowsa nie mogłem tych notatek znaleźć. Proponuję, żebyś zadał to pytanie firmie Artatech.
OdpowiedzUsuńCzy w formacie ePub wyświetlają się prawidłowo Polskie znaki?
OdpowiedzUsuń>Anonimowy - wszystkie polskie książki mam w PDF lub TXT. Te w formacie ePub są po angielsku, więc nie mogę odpowiedzieć na twoje pytanie.
OdpowiedzUsuń@Anonimowy
OdpowiedzUsuńSprawdzone - Boox (firmware 1.4) wyświetla polskie znaki zarówno w ePub jak i w innych formatach.
Dwie uwagi na temat obsługi formatu ePub:
1. Jeśli plik zawiera "wbudowaną" czcionkę, wówczas nie ma możliwości wyboru kroju czcionki. Krój czcionki można wybierać, gdy zawartość pliku ePub bazuje na czcionce "zawartej" w samym czytniku.
2. W formacie ePub można tworzyć spisy treści, ale w Boox'ie będą one dostępne (po wybraniu Menu>Narzędzia>Spis Treści) tylko, jeśli plik zawiera wbudowaną czcionkę.
Tak jest w wersji 1.4.20100722
Mam już książki z polskimi znakami w ePub. Działa bez zarzutu. Księgarnia Virtualo ma kilka tysięcy klasyki literatury w tym formacie, czytam i jak do tej pory jestem zadowolony.
OdpowiedzUsuńZostałam właśnie posiadaczką czytnika (innego niż Twój, ale to w sumie żadna różnica), a że ktoś u mnie w komentarzach wspomniał, że pisałeś o czytniku, odszukałąm czym prędzej Twój post i widzę, że masz świetny zbiór linków do miejsc z darmowymi książkami. Dziękuję bardzo, fajnie, że Ci się chciało je powstawiać, będę z nich korzystać!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa recenzja.
OdpowiedzUsuńJestem zainteresowany kupnem czytnika, ale gdzie nie czytam coś kręcą i próbują reklamować którąś konkretną firmę. Także moje ogromne podziękowania za SZCZERĄ recenzję (chyba że to reklama, ale gdyby tak było to jesteś bezsprzecznym mistrzem manipulacji).
LordViaderko
To nie jest reklama, czytnika używam do dzisiaj i jestem zadowolony. Oczywiście wiele rzeczy z tej recenzji jest już nieaktualne, jak chociażby ta, że firma Kolporter zrezygnowała z zabezpieczeń ograniczających i podobno na czytnikach eClicto można już czytać dowolne książki, zakupione w jakiejkolwiek księgarni. No i rzecz najważniejsza - W sprzedaży są już nowsze modele Onyxa.
OdpowiedzUsuń