Szanowni Państwo, wkraczamy w erę eBooków i czytników, za pomocą których na sześciocalowym monitorze można mieć w kieszeni praktycznie niezliczony księgozbiór. Co więcej, e-książka kosztuje połowę ceny książki papierowej, a jej nakład nie wyczerpuje się. O oszczędności papieru nie trzeba wspominać. Sądzę, że nawet najwięksi sceptycy prędzej czy później przełamią swoje klasyczne nastawienie do książek i spróbują elektronicznego czytania. Ja już się przekonałem, a teraz aktywnie śledzę wszystkie informacje dotyczące raczkującego w Polsce rynku ePapieru, oczywiście z zamiarem kupienia czytnika. I w tym momencie kończą się żarty i zaczynają się schody. Bo jaki czytnik wybrać?
Jak się jest takim informatycznym dyletantem, jak ja, trzeba oczywiście polegać na ludziach, którzy znają się na rzeczy. Pierwszego uświadomienia doznałem za przyczyną blogu o nazwie Password Incorret, którego autorem jest człowiek występujący pod pseudonimem Niżej Podpisany, zadeklarowany propagator elektronicznych książek i autor serii opowiadań ćwierćabsurdalnych, opublikowanych również w formie eBooków. Można u niego przeczytać serię artykułów dotyczących eBooków, publikowania swoich książek w Internecie, czytników oraz stron z darmowymi książkami w formie elektronicznej. Linki do tych stron zamieściłem również na swoim blogu.
Polskim prekursorem na rynku elektronicznych książek jest grupa kapitałowa Kolporter ze swoim sklepem internetowym, która w grudniu wystartuje z projektem eClicto. W ramach tego projektu otrzymamy portal informacyjny z wiadomościami i artykułami dotyczącymi eBooków, księgarnię internetową oraz czytnik (zdjęcie wyżej). W ramach tego projektu funkcjonuje już blog eClicto. Pisałem ostatnio o swoich wrażeniach z pobytu na 13. Targach Książki w Krakowie, gdzie miałem okazję być na stoisku Kolportera i wstępnie wypróbować elektroniczne cacko. Były to jedyne pozytywne wrażenia z tych targów. Bardzo szczegółowo na ten temat napisał Mori.
Projekt eClicto będzie więc nowością made in Poland, ale na rynku światowym, funkcjonują również inne czytniki z dostępem do swoich księgarni. Na blogu Biznes bez stresu i Kaznowski Blox możecie przeczytać o pierwszych wrażeniach z zakupu czytnika Kindle. Ale to nie wszystko, bo można wybierać także Sony, Cool-ER, Nook, Cybook, iRex – Co więc kupić? Chwilami mam wrażenie, że występuję w roli osiołka, któremu w żłoby dano. Dzięki uprzejmości Pawła Dobrzyńskiego z firmy Libranova, zajmującej się sprzedażą w Polsce takich czytników jak Cool-ER, iRex, Cybook, nieco rozjaśniło mi się w głowie. Poniższe informacje są efektem wymiany maili z Pawłem Dobrzyńskim.
Wydawane elektronicznie książki są zabezpieczane przez wydawców przed nielegalnym kopiowaniem jedną z metod DRM. Możliwe są tutaj dwa rozwiązania: własne zabezpieczenia DRM lub zabezpieczenia DRM firm trzecich. Pierwszą metodę (własne DRM) stosuje między innymi Amazon. Dzięki temu eBooki z Amazona można czytać tylko na czytniku Kindle, a na Kindle można czytać (oprócz plików własnych) książki zakupione w Amazonie. Tą samą drogą poszła też sieć Barnes & Noble (czytnik Nook) i grupa Kolporter (eClicto). Własny DRM oznacza nie tylko, że książki można kupować w jednej księgarni, ale też to, że kolejny czytnik musi być z tej samej firmy.
Drugą metodę zabezpieczenia eBooków, czyli DRM firmy Adobe (zwane Adobe Content Server lub Adobe Digital Editions) stosuje wielu różnych producentów czytników, między innymi Interead (cool-ER), Bookeen (Cybook Opus), iRex (DR800), a przede wszystkim firma Sony, która zrezygnowała z własnego DRM na rzecz rozwiązania firmy Adobe. Ta metoda przypisuje książki do konta użytkownika, który może zarejestrować jednocześnie kilka urządzeń (czytniki, komputer, iPhone, itp.). W tej opcji, kiedy chcemy sprzedać swoje urządzenie, wyrejestrowujemy je i sprzedajemy bez książek, które zostają przypisane do naszego konta i można je przenieść na nowe urządzenie wspierające ten DRM.
Nie licząc różnic w wyglądzie zewnętrznym, czytniki różnią się oprogramowaniem. Oprogramowanie do eClicto zostało opracowane całkowicie przez programistów z Kolportera, natomiast Cool-ER korzysta z natywnego oprogramowania Netronixa. Interfejs czytnika cool-ER jest po angielsku, eClicto po polsku. Zarówno Cool-ER jak i eClicto wspierają format ePUB, Cool-ER obsługuje również PDF, FB2, RTF, TXT, HTML, PRC (mobipocket), JPG i MP3. Na blogu eClicto jest mowa o formatach PDF, TXT, HTML, no i domyślam się, że JPG i MP3 też, choć informacja prasowa nie podaje tych danych.
Ciekawą własnością czytnika Cool-ER jest reformatowanie plików PDF. Polega to na tym, że przy powiększaniu tekst w PDF nie wychodzi poza ekran, tylko jest na nowo dopasowywany do ekranu. Wówczas czcionka jest większa, a tekst mieści się na stronie (wiersze są krótsze i jest więcej stron). Funkcja ta jest określana jako reflowable PDF, dynamicznie stronicowany PDF, reformatowany PDF, repaginowany PDF. Dla estetów ważne będzie to, że Cool-ER jest dostępny z 8 kolorach, a swoim wyglądem przypomina większego iPoda (cool-ER iPodem wśród czytników).
Dla mnie kluczowe znaczenie przy wyborze czytnika będzie miała dostępność na naszym rynku książek w języku polskim z DRM firmy Adobe, a z tym niestety mogą być trudności. Dla osób takich jak ja, których angielski nie jest na tyle biegły, żeby móc swobodnie czytać w tym języku, ma to istotne znaczenie. Może się bowiem okazać, że kupując Coolera, będę mógł na nim czytać tylko polską domenę publiczną, bez nowości wydawniczych. Te zaś będą dostępne na rynku polskim (przynajmniej na początku) tylko w eClicto, który ma podpisane umowy z 40 wydawcami i stosuje własne zabezpieczenia. Na koniec cena: cool-ER kosztuje 1299 zł., a eClicto 899 zł. + 100 darmowych eBooków na dobry początek. Okładki i inne gadżety do kupienia osobno.
Co więc wybrać:
1. eClicto za 899 zł z darmowymi książkami i być związanym tylko ze sklepem internetowym Kolportera, ale mieć dostęp do nowości wydawniczych w języku polskim, czy
2. cool-ER za 1299 zł i całkowitą wolność co do miejsca zakupu książek, ale w większości po angielsku?
No i bądź tu mądry i pisz wiersze…. Help!!!
P.S. Znalazłem linki do ciekawych artykułów o czytniku Sony:
1. "Sony Reader prawie jak Kindle"
2. "E-ink w praktyce z Sony PRS-500"
Kolejne nowe artykuły:
1. Pożegnanie z papierem?
2. Co wybrać?





11 komentarze:
Nieprawda, ze na Kindle mozna czytac tylko pliki zakupione z Amazona. Kndle bez najmniejszego problemu czyta rowniez pliki text, mobi i kilka innych, ktore moga byc skonwertowane przez uzytkownika. Przynajmniej moj Kindle na to pozwala.
i będzie niestety to samo, jak z muzyką mp3, że mało kto kupuje, a wszyscy słuchają. tylko jak zarobi wtedy pisarz... przecież nie powie swojej książki na żywo.
ja zresztą i tak preferuję zadrukowane kartki i chyba przy tym zostanę:)
> mr lupa
Niedawno czytałem, że ci, którzy najczęściej ściągają, również najczęściej kupują, więc może tak źle nie będzie.
Z kolei któreś z wielkich amerykańskich wydawnictw przeprowadziło badania - udostępnili 6 sowich tytulłów za darmo i obserwowali sprzedaż wersji płatnej. Po 3 miesiącach - WZROSŁA.
Nowy model sprzedaży jest faktycznie inny od obecnego.
Obecny: im mniej dasz, tym więcej sprzedasz.
Nowy: im więcej dasz, tym więcej sprzedasz.
Kindle, iRex i Sony nie sa oparte na Netronix; Cybook, Elonex Ebook, Foxit eSlick - tak.
@z-ka
Na Kindle można czytać inne dokumenty - niezabezpieczone, natomiast książki (w domyśle - współczesne, czyt. zabezpieczone – ot taki skrót myślowy) tylko z Amazona. Książek z B&N, Coolerbooks, Kolportera, Virtualo.pl, Bezkartek.pl – już nie. Natomiast książki z Amazona można czytać na iPhone - jest aplikacja.
Nieprawdą jest, że na Cool-ERze można czytać książki tylko z coolerbooks, można też polskie (www.libranova.eu/ebooks), co można było zobaczyć między innymi na Targach w Krakowie. Co więcej, książki te można czytać nie tylko na Cool-ERze, ale też na Sony Reader i Cybook Opus a także innych czytnikach, które się pojawią w przyszłości. Można też na nich czytać książki z innych księgarni, nie tylko z naszej.
Oczywiście, na każdym czytniku można czytać dokumenty niezabezpieczone.
(-) Libranova
> z-ka
Czytanie własnych plików na czytniku nie ma nic wspólnego z zabezpieczeniami eBooków z Amazona. Jedno nie wyklucza drugiego. Z tego co się orientuję, wszystkie czytniki pozwalają na czytanie wolnych plików, nikt nie zabroni właścicielowi umieszczać w czytniku swoich, ściągniętych z internetu lub napisanych tekstów w róznych formatach. Ograniczenia dotyczą pozycji ukazujących się na bieżąco na rynku księgarskim.
> mr lupa
Gdyby przyjąć taki tok rozumowania, że nie wprowadzajmy nowości bo ludzie są nieuczciwi i będą wszystko piracili, należałoby wogóle zaprzestać drukować książek, bo papier też można kserować. Wystarczy zajrzeć na pierwszy z brzegu uniwersytet i zobaczyć co się dzieje w punktach kserograficznych - jedno wielkie, masowe piractwo.
Wchodzimy tu w kwestie elementarnej ludzkiej uczciwości, a to już zależy wyłącznie od każdego z osobna.
Ale tak wynikalo z Twojego wpisu: "na Kindle mozna czytac ksiazki tylko z Amazona" ze pozwalam sobie przytoczyc. Nie jest to precyzyjne zdanie i dlatego wlasnie o tym napisalem. Nie miej do mnie pretensji, kiedy sam walisz takiego nieprecyzyjnego "babola". Piszesz bloga - badz wiec precyzyjny
Swoja droga Kindle narazie swietnie sie sprawdza w temacie publikacji elektronicznych i co najwazniejsze bateria jest dlugodystansowa, co mnie najbardziej cieszy w tym przypadku.
A tak swoja droga poczekajmy jeszcze na B&N eBook Reader i eClicto i bedziemy mieli pelniejszy obraz tego co rynek jest nam konsumentom w stanie zaoferowac na dzien dzisiejszy.
Blisko tysiąc PLN, to wciąż zbyt dużo jak na moją dziurawą kieszeń. Poczekamy, zobaczymy :)
>z-ka
Masz rację, to chyba jest najlepsza rada - poczekać.
dla mnie ekran i książka wykluczają się. Nienawidzę czytać dłuższych tekstów na komputerze. Jak mogę - drukuję, choć to nie to samo co oprawiona książka. W zakładkach mnóstwo stron z kategorii 'do czytania'.. Te czytniki są o tyle lepsze od monitora, że jakoś imitują wygląd, kolor papieru, więc pewnie i oczy się mniej męczą. Ale przecież książka to całe bogate doświadczenie - dotyk, papier, okładka, możliwość wertowania, notatek etc. Uwielbiam książki jako takie, są jakimś misterium. Nie umiem tego wyjaśnić, ale obcowanie z książką jest jakimś aktem, który operuje na wyższym poziomie wrażliwości ludzkiej. I daje mnóstwo duchowej radości.
Poza tym książka jest realna, ma swój byt w przeciwieństwie do pliku na urządzeniu. Zera i jedynki nie tworzą w mojej percepcji realności istnienia. Taki jest też komputer czy ekran. Kojarzy mi się z migawką, czymś szybkim i ulotnym, jakimś przedstawieniem rzeczywistości, która nie istnieje. I to nigdy nie pozwala mi się prawdziwie skupić i odprężyć. Książka natomiast to spokój, cisza, wolność, myśl, wyobraźnia.
Dlatego uważam, że książka nigdy nie zginie, nie może! Jej z technologią ożenić nie można. To dwa rozłączne światy.
>syn
Nic dodać, nic ująć. Nic nie zastapi uroku papierowej książki, podobnie jak żadna zupka instant nie zastąpi smaku i zapachu prawdziwej potrawy. Całkowicie się z tobą zgadzam inie zamierzam nigdy zrezygnować z prawdziwych książek. Nie wyobrażam sobie nie posiadać własnej biblioteczki z ulubionymi pozycjami, do których będę wracał. Ale względy czysto praktyczne powodują, że zamierzam również kupić sobie takie urządzenie, które bedę miał w autobusie, pociągu, w poczekalni u lekarza, zawsze pod ręką. Kiedy byłem w tym roku na trzytygodniowym urlopie na Mazurach, to jedna walizka była tylko z książkami. Myślałem, że mi kręgosłup pęknie.
Pojawiła się nowa ciekawa oferta - czytnik ONYX BOOX 60 sprzedawany przez firmę Arta-Tech. Czytnik posiada dotykowy czytnik z możliwością robienia notatek. Łączność przez WiFi. Obsługuje: pdf, html, txt, mobipocket, epub, chm, pdb, jpg, gif, bmp, tiff.
Szczegóły tutaj: http://artatech.pl/
Wstaw komentarz